Liber II Caput VI

Z WikiCamino
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

CAPITULUM VI


Exemplum sancti lacobi conscriptum a domno papa Calixto

Anno incarnacionis Dominice millesimo centesimo instante, Guillelmo Pictavensium comite sub Ludovico rege Francorum principante, pestis mortifera gentem Pictavorum miserabiliter invasit, adeo quod pater familias cum tota gente sua quandoque sepulture tradebatur. Tunc temporis heros quidam, huiusmodi clade perterritus, flagellum hoc evitare desiderans, per Yspaniarum partes ad sanctum lacobum ire proposuit. Qui cum uxore propria et duobus puerulis, supra iumentum suum positis, usque urbem Pampiloniam pervenit. Ibi autem, uxore ipsius defuncta, eius hospes iniquus substantiam, quam vir et uxor secum detulerant, nefande retinuit. Ille autem uxore desolatus et peccunia omnino iumentoque, quo puerulos subvectabat, spoliatus, trahens eos manibus cum gravi vexacione sui iter reincepit. Cui summa in angustia et sollicitudine angariato vir quidam honesto habitu cum validissimo asino in via occurrit. Qui cum ab illo narrante, que et quanta contigerant sibi misero adversa accepit, miseratus inquit ei: Quoniam anxietates tuas maximas considero, hunc meum asinum obtimum ad subvectandos puerulos tuos usque in Compostellam urbem, unde sum civis, dummodo ibidem mihi restituas, accomodo.

Itaque accepta asino peregrinus ille desuper positis puerulis suis ad beati lacobi limina usque pervenit. Denique cum in eius basilica veneranda nocte in quodam secreto angulo devote vigilaret, gloriosissimus apostolus, preclara veste indutus, apparuit ei, simpliciter dicens: Numquid, mi frater, me nosti? Cui et ille: Nequaquam, inquit, domine. Ego sum, inquit, Christi apostolus ille, qui in Pampilonie horis asinum meum tibi angustianti accomodavi. Nunc autem illum deinceps quousque ad propria revertaris tibi accomodo, et nefandum hospitem tuum Pampilonensem, eo quod tui iniuste spolia retinuit, de proprio solio precipitandum graviterque moriturum tibi pronuncio, omnesque iniquos hospites in itinere meo commorantes, qui iniuste retinent hospitum suorum aut vivorum aut mortuorum censum, qui ecclesiis et egenis debet dani pro remediis defunctorum, in evum dampnaturos tibi insinuo. Mox ut pedes sibi loquentis peregrinus pronus amplecti voluit, reverentissimus apostolus ab humanis occulis illius disparuit.

Postea vero peregrinus ille, apostolica visione ac tanta consolacione gavisus, una cum asino et puerulis suis, aurora rutilante, ab urbe Compostellana rediit, et perveniens usque Pampiloniam, hospitem suum de solio domus sue lapsum collo confractum penitus mortuum, ut apostolus illi predixerat, repperit. Qui cum ad patriam suam letus pervenisset, depositis ab asino puerulis ad introitum domus sue, asinus ille ab occulis eius evanuit. Quod multi illo narrante audientes, ultra quam dici fas est, admirati sunt, dicentes, quia aut verus asinus fuit aut angelus in effigie asini extitit, quem Dominus multociens in circuitu timencium eum ut eripiat eos emittit. A Domino factum est istut et est mirabile in oculis nostris.

Igitur in hoc miraculo piane ostenditur quod omnes subdoli hospites f. 146r PDF nece eternali dampnantur, qui hospitis sui aut vivi aut defuncti censum iniuste retinent, unde ecclesiis et pauperibus Christi elemosine pro mortuorum remediis fieri debent. Omnem fraudem omnemque dampnacionem meritis beati lacobi apostoli ab omnibus credentibus dignetur penitus avertere Ihesus Christus Dominus noster, qui cum Patre et Spiritu Sancto vivit et regnat Deus per infinita secula seculorum. Amen.

Roboczy przekład tekstu na język polski

PRZYKŁAD JAKUBA NAPISANY PRZEZ PAPIEŻA KALIKTA

W roku jedenastym stulecia wcielenia Pana, w księstwie hrabiego Williama z Poitou, pod rządami króla Ludwika Franków, śmiertelna plaga żałośnie nawiedziła ludność Poivetino, tak bardzo, że czasami ojcowie rodzin byli zabierani do grobu wraz z całą rodziną. Wtedy pewien pan, przerażony taką śmiertelnością i chcąc uniknąć tej plagi, postanowił udać się do Santiago przez ziemie hiszpańskie. I z żoną i dwójką dzieci, dosiadając klaczy, dotarł do miasta Pampeluna. Ale tam zmarła jego żona, a jego niesprawiedliwy gość bezprawnie zabrał zasoby, które ten dżentelmen i jego żona przynieśli ze sobą. Zrozpaczony jej śmiercią i całkowicie pozbawiony pieniędzy oraz klaczy, na której niósł dzieci, biorąc je za rękę, z wielkim trudem kontynuował marsz. Idąc pogrążony w największej udręce i zmartwieniu, spotkał na drodze człowieka zacnego wyglądu, który prowadził bardzo silnego osła. Ten człowiek, kiedy mu powiedział, jak wiele i jak wielkie nieszczęścia go spotkały w jego nieszczęściu, powiedział mu współczująco: „Ze względu na twoją wielką udrękę pożyczam ci tego mojego osła, który jest bardzo dobry, aby zabrać twoje dzieci do miasta Compostela, którego jestem sąsiadem, o ile mi go tam zwrócisz”.

Otrzymawszy więc osła i osadziwszy na nim swoje dzieci, pielgrzym przybył do grobu w Santiago. W końcu, gdy pobożnie czuwał nocą w odosobnionym kącie czcigodnej bazyliki, ukazał mu się najwspanialszy Apostoł w świetlistej szacie, który powiedział po prostu: „Nie znasz mnie, bracie?” „Wcale nie” – odpowiedział. „Jestem – odpowiedział – Apostołem Chrystusa, który na ziemiach Pampeluny pożyczył ci mojego osła pośród twojej udręki. Teraz pożyczę ci go ponownie, dopóki nie wrócisz do domu, a twój zły gość z Pampeluny, za to, że niesprawiedliwie pozbawił cię tego, co twoje, spadnie z siedzenia i będzie miał pecha. ich żyjących lub zmarłych gości, które muszą być oddane kościołom i potrzebującym w zamian za zmarłych, będą potępione na wieki”. I kiedy pielgrzym, pochylając się, chciał objąć stopy mówiącego do niego, Najprzewielebniejszy Apostoł zniknął z jego ludzkich oczu.

Wtedy ten pielgrzym, zachwycony widzeniem Apostoła i dlatego pocieszony, opuścił miasto Compostela o świcie z osłem i jego dziećmi, a po przybyciu do Pampeluny stwierdził, że jego karczmarz zmarł ze złamanym karkiem, gdy spadł z krzesła w swoim domu, jak przepowiedział Apostoł. A kiedy szczęśliwie dotarli do ojczyzny i spuścili osła dzieciom pod drzwi swojego domu, zwierzę zniknęło mu z oczu. Wielu, którzy słyszeli, jak to mówił, było zdumionych nie do opisania i komentowało, że był to albo prawdziwy osioł, albo anioł w jego postaci, którego Pan często posyła tym, którzy się Go boją, aby im pomóc. Stało się to przez Pana i jest to godne podziwu z naszego punktu widzenia. Tak więc w tym cudzie wyraźnie widać, że wszyscy niegodziwi oberżyści są skazani na wieczną śmierć za niesprawiedliwe przechowywanie dóbr, dawanie jałmużny kościołom i ubogim Chrystusowym w wstawiennictwie za zmarłych. Racz usunąć wszelką winę i potępienie ze wszystkich wierzących przez zasługi Santiago. Jezus Chrystus, nasz Pan, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje Bogiem przez nieskończone wieki wieków. Niech tak się stanie.


Powrót do nadrzędnej strony dotyczącej II części Kodeksu

Przejście do STRONY GŁÓWNEJ o Codex Calixtinus